Grypa w ciąży czyli jak dobić brzuchatkę

A tak mi ładnie szło w tej ciąży, nie bolało, nie narzekałam na nic. Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. I pewnego poranka a już właściwie w nocy, poczułam, że bolą mnie wszystkie mięśnie, kark, ręce, nogi. Obudziłam się z ogromnym bólem głowy i wypiekami na twarzy. Termometr pokazał 38,2 co dla mnie bardzo dużo, bo ja przeważnie nawet nie mam 36,6. Nie mogłam się ruszyć. Daddy musiał zostać w domu bo nie byłabym w stanie zająć się Lilką. I pojawiło się pytanie czym się ratować? Bo ciąża ucina nam prawie wszystkie ścieżki dostępu. Leki bez recepty, aspiryna wszystko odpada.
Czym leczyłam się ja?
- piłam dużo herbaty z cytryną i miodem, dosłownie jedną za drugą,
- paracetamol trzy razy dziennie,
- po dwóch dniach pojawił się ból gardła, mokry, ciężki kaszel i katar. Poszłam do lekarza, żeby mnie obsłuchał i sprawdził czy to nic poważnego. Byłam wykończona, organizm bardzo osłabiony. Powiedział, że wszystko dobrze. Kaszleć mogę jeszcze tydzień i żeby dużo pić.
- Po ''pomocnej'' wizycie u lekarza zawitałam do polskiego sklepu i kupiłam tabletki do ssania, syrop i herbatki malinowe wszystko firmy Prenalen - dla kobiet w ciąży. I jeszcze miód.

Grypa ogólnie może dopaść każdego ale jak dopadnie ciężarną to już jest masakra. Ja w nocy już praktyczne w ogóle nie spałam. Nos zatkany, więc buzia otwarta. Jak buzia otwarta to gardło się wysuszało i zaczynałam kaszleć. Później leciało z nosa. Spałam pawie na siedząco, bo wróciła zgaga. Do tego doszedł zespół niespokojnych nóg, który dokuczał mi też w pierwszej ciąży. To uczucie jest tak wkurzające, że ostatnio jak leżę i szuram to przypomina mi się scena z filmu 127 godzin. Jak ten facet ucina sobie rękę. Serio, mam ochotę zrobić to samo moim nogom. Odciąć i w końcu zasnąć.
A jak już moje nóżki się uspokoją to muszę iść do toalety. I cała szopka zaczyna się od nowa. Uroki ciąży jak to mówią.

Po około siedmiu dniach męki musiałam znowu odwiedzić lekarza bo już nie dawałam sobie rady, myślałam, że się uduszę. Przepisał antybiotyk - amoksycylinę.  Internet potwierdził, że jest bezpieczna w ciąży ( czemu nie przepisał mi tego wcześniej tylko chciał mnie wykończyć ). Organizm kobiety w ciąży  jest za słaby żeby poradzić sobie z poważniejszą infekcją, dlatego tylko antybiotyk może pomóc. Przynajmniej tak sobie wmawiałam, kiedy pojawiały się wyrzuty sumienia.  Antybiotyk brałam  pięć dni i z każdym dniem było coraz lepiej.

Po około dwóch tygodniach znowu poczułam się zdrowa. Oby już to cholerstwo do mnie nie powróciło, bo ja nie mam czasu chorować. Za 22 dni zostanę podwójną mamą, a jeszcze tyle do zrobienia.

Komentarze

Zobacz również