Święta 2016

To już dziesiąte Święta Bożego Narodzenia spędzone w Anglii. Sama czasami nie mogę w to uwierzyć. Najgorsze jest to, że nie wiem już gdzie jest mój prawdziwy dom. Chyba nadal szukam swojego miejsca. Coraz więcej osób z mojego otoczenia wraca do Polski na stałe. Podziwiam ich za odwagę, bo ja na ten moment nie umiałabym podjąć takiej decyzji. Są plusy i minusy mieszkania w Anglii czy ogólnie w innym kraju. Ale dziesięć lat to na prawdę dużo. Po takim czasie przychodzi też czas na refleksje, czy kolejne dziesięć lat chcę tu spędzić. Teraz sytuacja jest nieco inna i nie chodzi już tylko o mnie ale głównie o dzieci. Jaką przyszłość wybrać dla nich. Trudne, cholernie trudne.
Tutaj mam wszystko poukładane, mąż, Liliana, niedługo pojawi się druga córeczka, praca, kilku dobrych przyjaciół. Porządek i spokój. Ale są myśli, że może w Polsce też udałoby nam się poukładać to wszystko, żeby było podobnie jak tu. A jednak Liliana miałaby dziadków, ciocie, wujków, kuzynostwo przy sobie. Nie wiem. Bo czy podołam takiemu wyzwaniu? A może już przywiązałam się do Anglii, w końcu spędziłam tu jedną trzecią swojego życia. Poczekamy, zobaczymy.


Komentarze

  1. Ja mieszkam w Polsce całe życie (a wiekowo jesteśmy podobnie). Jednak gdybym jak Ty spędziła już tam 10 lat, całe dorosłe życie, dla Waszych dzieci to jedyny świat tak naprawdę nie opuszczałabym go. Z opinii znajomych i jakichś programów czy blogów wnioskuję, że życie codzienne w UK jest o wiele łatwiejsze. Taki standard życia by mieć w Polsce musicie mieć oboje dobrą pracę, a z doświadczeniem tylko z UK nie zawsze łatwo o posadę. Realia żłobków czy przedszkoli w mniejszych miastach to porażka, a no to chyba głównie musisz też zwracać uwagę. Motywacja bliskością dziadków czy rodziny to... chyba bardziej Twoja tęsknota, bo dzieci się chyba przyzwyczaiły, że mieszkają daleko. No i kraju też niekoniecznie muszą być blisko - chyba, że wszyscy w jednym mieście lub okolicznych mieszkacie. Ja raptem 30km od rodzinnego domu, miasta się wyprowadziłam, a i tak to jest dla mnie jakby inny świat i z czasem też jest nie raz kiepsko by od tak kogoś jechać odwiedzić. Moja kalkulacja była by taka niesentymentalna... liczy się życie Twoje, męża i dzieci. Wasza edukacja, praca, przyszłość i godna czy swobodna codzienność. Babcie, ciotki i cała reszta przeżyją z Wami na odległość (ja mam do nich raptem całą Polskę do przebycia i żyję). Jeśli jest Wam dobrze i bezpiecznie to proponuję pozostać. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Zobacz również