Kiedy cieszyć się drugą ciążą?

W pierwszej ciąży co tydzień czytałam o tym co dzieje się w brzuszku, o tym, jak maleństwo się zmienia, wsłuchiwałam się w moje ciało, przeżywałam każdą chwilę, każdą zmianę. Uwielbiałam też rozmyślać jak to będzie, kiedy już będę mamą.
Teraz nie mam na to czasu. Dzień pędzi za dniem, tydzień za tygodniem. To już dziewiętnasty tydzień. Czyli zaraz połowa! Kiedy to zleciało? Dobrze, że dwa dni w tygodniu jestem w pracy. Jedynie tam mogę na spokojnie porozmyślać, zastanowić się nad kilkoma sprawami.
Tak samo jak w ciąży z Lilianą, teraz też czuję się znakomicie. Mam energię, nic mi nie dolega.
Zapewne to uroki drugiego trymestru ale oby tak było jak najdłużej.
Na brak ruchu przy mojej córeczce nie mogę narzekać. Ale ostatnio mniej spaceruję, bo wieczory coraz krótsze. Nim Lila się obudzi już jest ciemno więc siedzimy w domku. Co sprzyja ciągłemu podjadaniu. Ale z drugiej strony to tylko dziewięć miesięcy. Później na pewno dodatkowe kilogramy powolutku znikną przy ogromie obowiązków.
I cieszę się tą ciążą ale jest inaczej. Szybko.
Już pod koniec listopada dowiemy się, czy pod moim sercem rośnie chłopiec czy dziewczynka. Oby wszystko było dobrze i dziecko było zdrowe. to będzie drugie i ostatnie USG w tej ciąży. Muszę nacieszyć się tym widokiem.
Spotkań z położną też tym razem mniej . Miałam dopiero dwa. Pobranie krwi w 8 tygodniu, drugie spotkanie w 16 tygodniu a następne będzie w 28 tc! Mało!
Ostatnio myślałam, że posłuchamy bicia serca ale położna stwierdziła, że to za wcześnie. Zmierzyła mi tylko ciśnienie. No trudno. Jestem dobrej myśli, skoro nic się nie dzieje, wierzę, że wszystko jest w porządku.
Ta ciąża minie ekspresowo przede wszystkim dzięki mojej Liliance. Jak tu się nudzić przy dwulatku:)

Komentarze

  1. To prawda czas szybko leci w drugiej ciąży aż za szybko...chciałoby się mieć więcej chwil
    A jak się już urodzi to dopiero się zaczyna brak czasu he he

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba nie zdecydowalabym sie na drugą ciąże, poród i to wszystko co w ciaży konieczne. Gratuluję zatem po raz kolejny.
    Swoją drogą mało tych badań i wizyt u Was, ja byłam zmuszona jeździć co tydzień.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Zobacz również