Dzień w angielskim żłobku

W czwartki i piątki Liliana jest w angielskim żłobku. Uwielbia to miejsce i jej buzia uśmiecha się od razu po przekroczeniu jego progów. Tam wita nas Pani opiekunka a Lila mówi głośne: Hello. Łapie Panią za rękę i znika za kolejnymi drzwiami. Pani mówi do niej jeszcze: Say goodbay to mammy and daddy ale Lila ignoruje to i nawet się za nami nie obejrzy. O 7.30 jedzą śniadanie - owsiankę. Później zabawa, uczenie robienia siusiu na nocnik, o 10.00 drugie śniadanie - przeważnie owoce i wafle ryżowe, wyjście do mini ogródka, później drzemka na materacach od 12 do 14. O 14 jedzą obiad.
Później znowu zabawa. O 16 afternoon tea - ale po naszemu to deser, bo przeważnie jest ciacho. galaretka, kanapeczki z tuńczykiem lub szynką, a czasami nawet lody. O 16.30 mama i tata kończą pracę i za pięć minut są już w żłobku po swoją królewnę. Najczęściej jej buzia jest jeszcze w jedzeniu, więc czekamy chwilkę jak Panie umyją Lilkę i przebiorą w czyste ciuszki. Dostajemy formularz z krótkim opisem całego dnia. Ile pieluszek zużytych, co i ile jadła i w co się bawiła. Ot cały dzień. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego żłobka. Panie wymyślają co chwilę jakieś rozrywki, np pieczenie babeczek, malowanie, wyklejanie. W grudniu dostaliśmy kalendarz z odciśniętymi Lilkowymi dłońmi. Naprawdę dobrze trafiliśmy. Lila zaczyna mówić pierwsze słowa i są one po angielsku.
Będzie ciekawie. Mix gwarantowany. Ale najważniejsze, że nie będzie nudno.




Komentarze

  1. Brzmi fajnie, myślę, że to przyjemne miejsce i ważne, że córka czuje się tam dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy18/1/16

    Patrzę że u Ciebie w mieście jest nowe budownictwo i mam pytanie czy tak jak w starym angielskim budownictwie tez wszystko słychać w mieszkaniu? Tzn sąsiadów z gory, dolu? U mnie jest strasznie , jak jest cisza to każde slowo słychać. Strasznie mnie to irytuje w angielskim budownictwie. Pozdrawiam. JOLA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słychać sąsiadów z góry, kiedy ktoś chodzi w obcasach lub mają gości, np w święta często mają imprezę i kiedy my już w łóżkach oni śmieją się głośno i trochę nas to drażni. Na szczęście zdarza się to bardzo rzadko. Poza tym nie narzekamy ale najlepiej byłoby nie mieć nikogo nad sobą:)
      Sąsiadów z dołu nie słychać wcale:)

      Usuń
  3. Anonimowy18/1/16

    Afternoon tea to po prostu podwieczorek ;)
    Naprawdę dzieci jedzą wtedy słodycze: ciastka, lody? Tyle się mówi o zdrowym odżywianiu, a tu proszę.

    Nie niepokoi Cię, że Lilka znaczyna od angielskich słów? Angielskiego na pewno się nauczy się bez problemu bardzo szybko, ale z polskim będzie mieć zawsze mniejszy kontakt. Ja już się trochę tego obawiam, szczególnie, że u nas nie dwa języki, a trzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tego słówka szukałam;)
      Jedzą zdrowo plus raz dziennie coś słodkiego, myślę, że to rozsądne podejście.
      Co do angielskiego, nie niepokoi mnie to wcale, w końcu mieszkamy w Anglii i nie zanosi się na zmiany:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Wiele mam Ci teraz zazdrości - zazdrości Ci tego uśmiechu córy od progu żłobka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyzwyczaiła się do tego miejsca i stąd ta radość:)

      Usuń
  5. Anonimowy21/1/16

    A ile kosztuje taki żłobek?

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się ta lista z inf. co dziecko robiło :) Moje córki mało opowiadały na początku co robiły w przedszkolu a mnie to bardzo ciekawiły. Super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To prawda, ze fajny jest taki raporcik z dnia dziecka. U mojej cory w przedszkolu tez cos takiego dostawalam na poczatku roku, ale stopniowo jakos przestali, a szkoda. Jak pytam Bi co jadla, czy robila, to oczywiscie nie pamieta. ;)

    U Was podwieczorek dzieci maja prztnajmniej o cakiem rozsadnej godzinie. Tutaj dzieciaki maja lunch o 11:30, a potem "snack" o 14:30 i pozniej juz nic. Jak przyjezdzam po corke o 16:30, to jest glodna jak wilk! :)

    Ach ten angielski! ;) Moja corka, kiedy byla mlodsza, a syn nadal, chodzila do polskiej opiekunki, w domu mowimy po polsku, bajki puszczamy w wiekszosci w jez. polskim, to samo z ksiazeczkami. A oni i tak podlapywali angielskie wyrazy i zwroty! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ALe fajnie, że tak ciebie informują, co nasz skarb robił.Ciekawa jestem czy coś takiego jest w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej co się dzieje? Tesknimy...:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Zobacz również