Wyjątki od rutyny plus świąteczna stylizacja dla mamy

Od kiedy jest Lilka moim najczęściej zadawanym pytaniem jest: Która godzina? Od pierwszych dni wprowadziłam w nasze życie rutynę, co uważam za najlepsze co może być. Dziecko w dzień jest wypoczęte i chętne do zabawy a w nocy śpi i daje pospać rodzicom. Jest też spokojniejsze, bo wie co je czeka. Bez niespodzianek. Ale ostatnio pomyślałam, czy nie wpadłam trochę w małą paranoję. Siedzę ze znajomymi, Lila bawi się w najlepsze a ja nagle pytam która godzina? Bo przecież już pora kąpieli. Lub pora drzemki. Lub pora karmienia. Co to będzie? Ano guzik będzie. Dziecko zaśnie bez kąpieli, brudne i szczęśliwe. A umyjemy je jutro.  Pytanie czy umiem sobie odpuścić i dać na luz? Bo przecież nic się nie stanie. Trzeba spróbować bo każde dziecko jest inne. Fakt faktem, że lubię mieć wszystko zaplanowane na następny dzień. Lubię też mieć przerwę w opiece nad Lilką, więc zależy mi na jej drzemce w dzień. Lubię też, kiedy zasypia przed 21, bo można mieć chwilę czasu dla siebie. I dlatego mi rutyna jak najbardziej odpowiada. Ale są wyjątki. I już się ich nie boję. Spróbowaliśmy wrócić do domu z Lilą o 21, nic się nie stało, zasnęła za dziesięć minut i spała do rana - bez kąpieli. Innym razem zasnęła w wózku już o 10 rano i spała dwie godziny i też wytrzymała do normalnej pory snu. Spoko. Wszystko jest dla ludzi. Wyjątki od rutyny również. I nawet taka twarda mama jak ja, która przez 15 miesięcy robiła wszystko co do minuty - machnie ręką. Bo najważniejsze to nie dać się zwariować. Ale sama przyznaję, że przesadzałam czasami. Musiało być tak jak sobie zaplanowałam, a niech mi ktoś coś popsuł albo namieszał. Teraz jest już trochę lepiej, walczę nad odstresowaniem samej siebie. Dziecko też człowiek. Czasami potrzebuje więcej snu, czasami mniej. A czasami - o zgrozo - wcale go nie potrzebuje.
A jak jest u Was z rutyną. Twarde zasady czy luz?

Z okazji zbliżających się najwspanialszych dni w roku pokażę Wam dwa pomysły na świąteczną stylizację. Jak zawsze u mnie prostota górą. A na koniec Lilka, która ubiera i rozbiera choinkę - zależy od nastroju:) Buziaki.


Komentarze

  1. Piękne sukienki. :)
    U nas ogólnie są pewne zasady, powtarzalność i rutyna, ale też dostosowuję wszystko do okoliczności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy mialam male dzieci, tez lubilam wszystyko planowac, tez raczej rutyna rzadziala w naszym domu. Jednak z czasem, tak jak i u Ciebie, zauwazylam, ze mozna czasem odpuscic. I tak wlasnie powinno byc:-)
    Slicznie wygladasz Ty i Lilka. Moze sie powtarzam, ale kiedy na Ciebie patrze, nie moge uwierzyc, ze jestes zoną, mamą, bo wygladasz jak moje gimnazjalisti:-) Tak trzymaj, prostota to Twoj atut.
    Pozdrawiam serdecznie z calego serca i caluje coreczkę!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie luuuuzzzz....nigdy nie byłam fanką rutyny,bo mnie nudzi,lubię spontaniczność....mimo że uważam że opisywana przez Ciebie rutyna jest dla dziecka lepsza....:)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie luuuuzzzz....nigdy nie byłam fanką rutyny,bo mnie nudzi,lubię spontaniczność....mimo że uważam że opisywana przez Ciebie rutyna jest dla dziecka lepsza....:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna choinka i śliczne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy21/12/15

    Ślicznie obie wyglądacie �� pierwsza stylizacja mi sie bardzo podoba, taki delikatny ten kolor �� pozdrawiam i wesołych świąt

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas rutyna. I strasznie mnie denerwuje jak coś lub ktoś mi przeszkodzi w "grafiku".
    Ładne sukienki. Też stawiam na prostotę.
    Ostatnie zdjęcie najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Zobacz również