Wigilia

Nasz wigilijny dzień rozpoczął się już o 6.30. Szybko wypiliśmy kawę i zawieźliśmy Lilkę do żłobka. Sami wróciliśmy, posprzątaliśmy dom i poszliśmy do kina na Gwiezdne wojny. Jedyna taka okazja, żeby gdzieś wyjść bez Lili. My już w pracy mieliśmy wolne a żłobek otwarty. Na spokojnie przygotowaliśmy wigilijne potrawy i wytęsknieni pojechaliśmy po naszą księżniczkę. Przywitała nas śpiewającym: Baaaay. Dziwnie było mi w domu bez niej. Tak pusto i cicho. Jak żyliśmy wcześniej?
Przy polskich kolędach zjedliśmy kolację wigilijną. Nasza trzyosobowa rodzinka. I nie było mi już żal, że nie babci ani dziadka, wujka ani cioci. Jestem szczęśliwa i cieszę się z tego co mam. Przynajmniej w święta to czuje, bo w inne dni zdarza mi się zatęsknić. Chyba się zmieniam. Mało potrzebuję do szczęścia. Czego i Wam życzę:)





Komentarze

  1. Cudowne, rodzinne zdjęcia :)

    świąteczne pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic dodac, nic ując! Pieknie wygladacie, a krotki wpis o Wigilii wzruszajacy.
    Pozdrawiam swiatecznie i zycze spelnienia marzen w Nowym Roku:-)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Zobacz również