Ciąża i poród w Anglii - zaryzykujesz?

Anglia jest na 24 miejscu na świecie jeśli chodzi o opieką nad ciążą i najlepsze miejsce na bezpieczny poród.
Na pierwszym miejscu znajduje się Norwegia.
Ciąża to był chyba najbardziej stresujący czas w moim życiu, tak bardzo bałam się o to rosnące w moim brzuchu maleństwo. Byłam przekonana, że jeśli będzie się działo coś złego, będę krwawić lub będzie bolał mnie brzuch nikogo nie będzie to obchodziło. Chyba za bardzo panikowałam, przez poprzednie poronienie.
Ktoś kiedyś powiedział, że kobietom zawsze spieszy się ze wszystkim, nawet dziecko chciałyby mieć przed ciążą - jeżeli mieszkają w Anglii to wcale im się nie dziwię.

- do położnej mogłam  udać się po ósmym tygodniu ciąży. Pierwsza wizyta to obszerny wywiad, waga wzrost i dużo papierkowej roboty. Wróciłam do domu z masą ulotek, darmowych próbek ale nawet nikt nie sprawdził czy na pewno jestem w ciąży. Uwierzyła mi na słowo.
- w Anglii przez cały okres ciąży nie ma badania ginekologicznego, nikt tam nie zagląda, nikt nie sprawdza szyjki itp.
- przez cały okres ciąży nie zobaczyłam ginekologa, jesteśmy zależne tylko od położnych,
- miałam w sumie trzy położne w okresie ciąży, ale to i tak bez znaczenia, bo przy porodzie ich nie zobaczymy - będą inne.
- przysługują dwa badania USG - pierwsze w 12 a drugie w 20 tygodniu ciąży,
- wizyty u położnej są dosyć częste,  za każdym razem sprawdza mocz, ciśnienie, mierzy brzuch metrem krawieckim i zapisuje wyniki w kartę ciąży,
- krew pobieraną miałam trzy razy - nie liczę pogubionych próbek i ponownego kłucia bo każdemu może się zdarzyć,
- do położnej możemy dzwonić o każdej porze dnia i nocy, jeżeli coś jest nie tak lub mamy pewne obawy. W praktyce nie do końca. Kilka razy bałam się, że nie czuję ruchów małej i nigdy się nie dodzwoniłam. Zwyczajnie wyłączały komórki na weekendy. Wtedy należy dzwonić do szpitala, na oddział położniczy,
- dużo zależy od kobiety - od przyszłej mamy. Musi zdrowo się odżywiać, czytać na temat ciąży, co wolno a czego nie powinno się robić, bo tutaj nikt nie zwraca na to uwagi. Znam Angielki, które piją coca colę w ciąży. Są też takie, które piją lampkę wina co kilka dni lub palą papierosy ( ale tylko jednego dziennie ). Dla mnie to nie do pojęcia.
Nigdy nie wybaczyłabym sobie, gdyby z mojej winy dziecko miało jakiekolwiek upośledzenie lub wadę zdrowotną. Trzeba poświęcić te dziewięć miesięcy bo od nich zależy całe życie tego maleństwa. Ale Angielki są wyluzowane i wiedzą najlepiej. ( nie wszystkie of course )

Jeśli którąś z Was bardziej interesuje temat mojej ciąży zapraszam do poniższych linków:
pierwszy trymestrscan w Anglii w 20 tygodniu ciążypołowa ciąży - podsumowaniemały brzuch - mierzenie metrem krawieckim

Ale za to poród po tych kilkunastu miesiącach wspominam bardzo dobrze. Nie boję się rodzić w Anglii.
Co prawda w tym dniu dosyć długo musiałam czekać w domu, ale jeżeli chciałam rodzić bez znieczulenia to lepiej pomęczyć się w swoich ścianach. Do szpitala pojechałam, kiedy czas między skurczami wynosił 2 minuty. Drogi do szpitala nie wspominam najlepiej, A szczegóły możecie przeczytać tutaj. Znowu trafiamy pod opiekę położnych. Ale naprawdę było dobrze. Położna motywowała mnie i była cały czas przy mnie. Polecam też poród z partnerem lub inną  bliską osobą. Bo kiedy P wychodził na papierosa, już mniej się mną interesowano. A kiedy wracał cały czas ktoś był. Po prostu świadek jest świadek. Sama niczego nie udowodnisz gdyby coś poszło nie tak. Tak samo w Polsce jak i tutaj. Męki te same, jeśli poprosisz o znieczulenie to Ci dadzą, wszystko zależy od tego kiedy o nie poprosisz. Rodziłam bez znieczulenia i myślę, że drugie dziecko ( jeśli będzie mi dane ) też będę rodzić bez znieczulenia. Najważniejsze to skupić się na oddychaniu. Warto bo porodzie jesteś czysta, nic nie boli i od razu masz siłę.
Jedyne co źle wspominam, to czekanie na szycie po nacięciu. Czekałam chyba godzinę, a wydaje mi się, że powinni mnie zszyć zaraz po. Ale cóż mogłam na to poradzić? Przyszła druga zmiana, zrobiło się zamieszanie a Ty sobie czekaj.
Na koniec dodam, że czy w Anglii, czy w Polsce, czy w Izraelu wiele zależy od osób, które się nami zajmują. Od tego, na kogo kobieta trafi podczas porodu i czy ta osoba będzie umiała jej pomóc, doradzić. Szczególnie, kiedy rodzimy pierwszy raz. Często te kobiety są pozostawione same sobie a położne siedzą w dyżurce i piją kawę, bo ,,jeszcze nic się nie dzieje,,  - Ale ja tu cierpię, hello!

Ostatnio bardzo trudno nam zrobić zdjęcie Lilianie. Ta dziewczynka jest w ruchu non stop. Dlatego więcej MNIE na zdjęciach.

Komentarze

  1. Anonimowy4/11/15

    Polska na 28. I tak wysoko ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy4/11/15

    Aha i jeszcze: badanie ginekologiczne nie jest potrzebne by potwierdzić ciążę. Zaraz po pozytywnym wyniku testu (5 tydzien) poszłam do GP, który zrobił mi badanie moczu i skierował do położnej, która zrobiła kolejne badanie moczu i badanie krwi (7-8 tydzień).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z krwi ciąża wyjdzie najszybciej :) U mnie test na mocz był negatywny, a ginekolog nic nie widział

      Usuń
  3. No tak, w każdym kraju panują inne standardy. Ja w Polsce nigdy nie miałam mierzonego brzucha. ;) Wydaje mi się, że jego wielkość tak naprawdę nie ma znaczenia. Ogólnie z opieki w ciąży byłam zadowolona, usg miałam przy każdej wizycie - uspokajało mnie to, jeśli widziałam na ekranie bijące serduszko i ruchy dziecka. Chodziłam na fundusz, wszystkie badania miałam darmowe, a płaciłam tylko za dodatkowe usg genetyczne.
    Najważniejsze, że wszystko poszło dobrze. Pięknie wyglądacie :)

    pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Z tym mierzeniem brzucha to położne same tak mówią, że to nie do końca ma sens, ale mają taki wykres i jeżeli linia ładnie idzie po wykresie to znaczy, że jest ok.
      Z drugiej strony nic wiele więcej nie robią więc dobre i to mierzenie ze średniowiecza:)

      Usuń
    2. jakiś sens jednak ma bo moga stwierdzic ze coś jest nie tak np. masz za duzo wód płodowych bądz za malo co może swiadczyć o nieprwidłowościach. Kierują wtedy na dodatkowe badania. Tak miała moja koleżanka.

      Usuń
    3. jakiś sens jednak ma bo moga stwierdzic ze coś jest nie tak np. masz za duzo wód płodowych bądz za malo co może swiadczyć o nieprwidłowościach. Kierują wtedy na dodatkowe badania. Tak miała moja koleżanka.

      Usuń
  4. nie, nigdy bym sie nie zdecydowala na poród w Anglii. W ogóle za granicą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mow"nigdy". Roznie w zyciu sie uklada... Pozdrawiam

      Usuń
    2. Poród był ok, fajna opieka i własna sala na poród i po porodzie, i własna łazienka też:)

      Usuń
    3. Dlaczego nie tutaj rodzisz po ludzku, wszyscy sa bardzo opiekuńczy i pomocni. Nikt na ciebie głupio nie patrzy jak chcesz znieczulenie i przede wszystkim je dostaniesz o czym w polskich rzezniach można pomarzyć. Nie nacinają rutynowo by szybciej mieć cię z głowy, możesz wybrac w jakiej pozycji chcesz rodzic , gdzie chcesz rodzić. Polska w porównianiu do UK to trzeci świat taka prawda.

      Usuń
    4. Dlaczego nie tutaj rodzisz po ludzku, wszyscy sa bardzo opiekuńczy i pomocni. Nikt na ciebie głupio nie patrzy jak chcesz znieczulenie i przede wszystkim je dostaniesz o czym w polskich rzezniach można pomarzyć. Nie nacinają rutynowo by szybciej mieć cię z głowy, możesz wybrac w jakiej pozycji chcesz rodzic , gdzie chcesz rodzić. Polska w porównianiu do UK to trzeci świat taka prawda.

      Usuń
  5. Poród za granicą jest SUPER, ale prowadzenie ciąży tragiczne... W Irlandii też nie raczą zbadać ginekologicznie, mimo że prosiłam ich co wizytę, bo podejrzewałam, że mam rozwarcie! Oczywiście miałam - gdy tylko po 37 tygodniu wstałam z łóżka i zaczęłam chodzić na spacery, urodziłam drugiego dnia, aw szpitalu miałam już 8 cm na dzień dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony super, poród jak z płatka. Ale dlaczego nie zbadali, co nie? Kobieta czuje pewne rzeczy i nie myliłaś się w tym przypadku:)

      Usuń
  6. W Stanach bardzo podobnie to wyglada. Tylko, ze przy kazdej wizycie widzisz ginekologa. Nie wiem tylko po co, skoro standardowa wizyta i tak trwa jakies 5 min. :)
    Tutaj tez umawiaja cie poraz pierwszy okolo 8 tygdnia. Przychodzi sie, na dzien dobry oddaje sie probke moczu, asystentka wazy cie oraz mierzy cisnienie, po czym prowadzi do gabinetu. Po chwili przychodzi lekarz, slucha tetna plodu dopplerem, mierzy brzuch wlasnie miarka niczym-krawiecka, jak jest uprzejmy pyta czy ma sie jakies pytania, a jak nie, to do zobaczenia. :D Na poczatku wizyty sa raz w miesiacu, od 30 tygodnia co 2 tygodnie, a od 36 co tydzien. Krew mialam badana dwa razy, nie liczac badania na tolerancje glukozy. Pod sam koniec ciazy mialam brany posiew na obecnosc bakterii (bodajze paciorkowcow, nie pamietam, dawno to bylo, hehe). USG, tak jak w Anglii, przysluguja dwa: genetyczne okolo 12 tygodnia i polowkowe, okolo 20. Nie ma tu zadnych kart ciazy. Cala dokumentacja lezy w klinice.
    Ja rodzilam w szpitalu i dobrze to wspominam. Na poczatku myslalam, zeby sprobowac bez znieczulenia, ale przy 7 cm sie poddalam. :) Moje oba porody zakonczyly sie komplikacjami, chociaz przy zadnym nic tego nie zapowiadalo. Ciesze sie wiec, ze wybralam szpital. Poza tym opieka okoloporodowa jest tu rewelacyjna. Podczas porodu polozne co chwila sprawdzaja czy wszystko ok, mierza rozwarcie, przynosza lody (nie mozna niestety jesc ani pic), lekarz wpada tylko na poczatku sie przedstawic, a potem wraca juz tylko, zeby "zlapac" dziecko. :D Po porodzie zazwyczaj dostaje sie pokoj dla samej siebie, jedzenie wybiera sie z menu, przychodzi doradczyni laktacyjna, zeby sprawdzic jak mama radzi sobie z karmieniem piersia, itd. Pielegniarki sa bardzo pomocne i uprzejme, bez problemu przychodza zeby w czyms pomoc. Ogolnie opieke w czasie ciazy wspominam srednio, ale opieke po porodzie - rewelacyjnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście bardzo podobnie jak w Anglii. Tutaj nie robią tego testu na glukozę, chyba, że przyszła mama ma cukier nie w normie. Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Ja mialam robione. To zalezy czy w rodzinie ktos choruje na cukrzyce. Ja jestem bardzo zadowolona z opieki w czasie ciazy i porodu. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Też miałam robione co mnie zdziwiło przed pije się lukozadę :) i całe szczescie w pl dali mi glukozę i pół dnia miałam po niej odruch wymiotny. Tutaj badanie na glukoze wspominam ok. W PL krew pobierali 3 razy tutaj 2 przed i 2 h po wypiciu lukozady.
      U mnie nikt nie choruje na cukrzyce a miałam badanie więc nie wiem od czego to zależy.

      Usuń
    4. Też miałam robione co mnie zdziwiło przed pije się lukozadę :) i całe szczescie w pl dali mi glukozę i pół dnia miałam po niej odruch wymiotny. Tutaj badanie na glukoze wspominam ok. W PL krew pobierali 3 razy tutaj 2 przed i 2 h po wypiciu lukozady.
      U mnie nikt nie choruje na cukrzyce a miałam badanie więc nie wiem od czego to zależy.

      Usuń
  7. Nie wiem czy zamieniłabym opiekę okołoporodową w Polsce na tę na wyspach. Chyba zdecydowanie wolę częściej i dokładniej badać co trzeba. 2 USG w ciaży to dla mnie strasznie mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też to było mało, szczególne po 20 tc wytrzymać aż do porodu.

      Usuń
  8. Anonimowy9/11/15

    Droga Mamo na Wyspach. Chciałabym Ci powiedzieć, że podziwiam Cie jak jasna cholera, że byłaś w stanie zmienić swoje życie tak bardzo i zamieszkać gdzieś na (jak dla mnie) drugim końcu świata. Ze świadomością, że Lilianka nie widzi swoich dziadków tak często, jakbyś tego chciała. Że nie mogą na bieżąco podziwiać jej rozwoju, tulić, całować, śmiać się z niej i z nią.. Moi rodzice sprzedali nasz rodzinny dom (z różnych przyczyn) i wyprowadzili się 60km ode mnie. Mam wrażenie, że jest to koniec świata, oni tak wiele tracą nie widząc mojej małej M i ja też. I tak strasznie tęsknię za naszym domem choć wiem, że już nigdy do niego nie wejdę ani ja ani moja córka. I choć wszyscy żyjemy i mamy sie dobrze i dzieci są zdrowe i jest naprawdę ok to czuję żal i pustkę, że czegoś mi brak. Chyba tego domu. Podziwiam Cię pełen szacunek. Musiałam sie wygadać. Pozdrawiam ciepło z deszczowej Polski ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. USG miałam baaardzo często, dlatego cieszę się, że mieszkam w PL :D ale to wszystko zależy od osoby. Ja nie mogłam się doczekać zobaczenia maleństwa na monitorze - zresztą mój mąż również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszperajcie głębiej tak naprawdę USG wcale nie jest tak bezpieczne dla płodu jak to malują i wykonywanie go co mc lub czesciej wcale nie jest dobrym pomysłem.

      Usuń
    2. Poszperajcie głębiej tak naprawdę USG wcale nie jest tak bezpieczne dla płodu jak to malują i wykonywanie go co mc lub czesciej wcale nie jest dobrym pomysłem.

      Usuń
  10. Obecnie jestem w ciąży w 33tyg. Mam 3 badania USG ostatnie w 34 tc. Na każdym mam tez spotkanie z ginekologiem, więc nie wszędzie jest tak,że całą ciążę lekarza na oczy nie widzisz.Jesli chodzi o położną zawsze spotykam się z ta samą.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Zobacz również