piątek, 9 października 2015

Babciu nie obrzydzaj

Malutki, ogrodzony, cztery huśtawki, dwie zjeżdżalnie, karuzela i dwa koniki.
Trzy ławki, żeby dorośli mogli spocząć. Piankowe podłoże chroniące mini kolanka.
To nasze miejsce. Plac zabaw, na którym gościmy z Lilą prawie codziennie, poza dniami żłobkowymi.
Spotykam na nim mamy, babcie i dziadków, a i czasami zdarzy się, że przyjdzie jakiś tatuś - ale bardzo rzadko.
Mamy - niektóre zadowolone, uśmiechnięte. Drugie  wkurzone, krzyczące, że trzeba wracać, że już ciuchy poplamione, że obiad sam się nie ugotuje. Nie oceniam bo i mnie czasami nerw łapie. Lila na szczęście szybko się nudzi i sama idzie pod bramkę, żeby już iść. Tylko niekoniecznie do domu. Bardzo muszę się namęczyć, żeby wsiadła do wózka. Wafel ryżowy lub Filuś jest zawsze pod ręką.
Babcie na placach zabaw - bardzo chętne do rozmowy.
Przyjeżdżają z Polski zajmować się wnukami. Ale narzekają, oj i to strasznie.
Mówią: Jak tu można żyć? Tu nie ma życia, tylko praca i dom. A te domy, pożal się Boże, wszystkie takie same, szare i bure. Można się zgubić. Współczuję wszystkich młodym ludziom, którzy wyjechali...
Póki co tylko takie opinie słyszałam, jeszcze nie spotkałam babci, która chwaliłaby Anglię.
Ale co ja tam będę przekonywać, że nie jest przecież tak źle.
Nie żyjemy tutaj za karę. Mamy rodziny i jesteśmy szczęśliwi w tych szarych, jednakowych domkach. A w takie piękne, jesienne dni, kiedy świeci słońce jest prawie idealnie.
Liście wszędzie spadają tak samo, więc babciu nie obrzydzaj!



 

5 komentarzy:

  1. Myślę, że to nie Anglia (sama mieszkam w Anglii) tylko takie czasy. Każdy zapracowany, zabiegany myśli tylko o dorabianiu się, a czasu dla znajomych coraz mniej i po pracy albo sił już brak, albo chęci. Raz lub dwa razy w roku odwiedziny rodziny w Polsce, a tak tylko praca dom i tak w kółko.
    P.S
    Blog bardzo fajny, zaglądam tu często żeby poczytać i pooglądać zdjęcia. Często utożsamiam się z Twoimi historiami, jak bym czytała o sobie.
    Pozdrawiam cieplutko zgodnie z pogodą za oknem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ś, że każde miejsce w którym gosci MIŁOŚĆ i rodzina jest szczęśliwe, ktos nam stworzył takie czasy, że trzeba wyjechac za chlebem...
    a Lila coraz większa i śliczniejsza.... sama słodkośc :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. To masz szczescie, bo ja naleze do tych polskich babć, ktore naie narzekają, kiedy idą z wnukami na angielski plac zabaw. Kiedy odwiedzam corke, czesto chodze z wnukami na spacery. Podoba mi sie Wasza rzeczywistosc, podoba mi sie to, ze obcy ludzie sie do siebie usmiechają i czuje sie wiekszy luz, niz u nas w Polsce. U mnie w miescie od rana sie usmiechniesz do kogos obcego, to tak spojrzy na ciebie, ze włos sie jezy na głowie:-( Chociaz tez nie mozna uogolniac, bo wszedzie zyja ludzie i ludziska...
    A to, ze mlodzi gonia od rana do wieczora, to przeciez nie tylko angielskae realia. W Polsce mlodzi tez zabiegani - paca, dom, praca i tak w kolko! A jesienne liscie przeciez wszedzie tak samo spadają, wszedzie pieknie, bez wzgledu na to, czy domy szare, takie same, czy kolorowe. Wazne zeby w tych domach, szarych albo kolorowych, jakie by nie byly, mieszkali zadowoleni, szczesliwi ludzie. To jest najwazniejsz, prawda? To sie najbardziej liczy!!!
    Lilka pieknie rosnie. Pozdrawiam bardzo serdecznie, trzymaj sie zdrowo i czasami pomysl o polskiej babci, kiedys bedziesz na angielskim placu zabaw z Lilką i usłyszysz te narzekajace babcie:-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjecie trampek niczym moj ubiorna spacer z corka tylko ja posiadam czerwone. A plac zabaw dla dziecka maly czy duzy nie ma znaczenia nawet sama piaskownica zadowoli malucha

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjecie trampek niczym moj ubiorna spacer z corka tylko ja posiadam czerwone. A plac zabaw dla dziecka maly czy duzy nie ma znaczenia nawet sama piaskownica zadowoli malucha

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...