Wakacje na wsi/1

Dzisiaj pierwsza część zdjęć z naszego pobytu w Polsce. Powiem Wam, że fajnie było.
Szkoda, że tak krótko. Ale z drugiej strony pieniądze też się skończyły. Kiedy jesteśmy w Polsce pieniądze jakby przeciekają przez palce. Niesamowicie szybko się rozchodzą. A na liście zakupów chleb, mleko, Kubuś... i tak codziennie. Myślę, że to wszystko przez papierosy. Dobrze, że P pali tylko na wakacjach. A niech ma coś z życia:)
Lilce chyba podobało się u babci, ledwo co otworzyła oczy już stała przy drzwiach wyjściowych, żeby wyjść na podwórko. Hola hola a śniadanie!
Podwórko to był dla niej raj. A dla mnie zawał na każdym kroku. No bo pies może ugryźć, kot zadrapać, traktor nagle cofnąć, siekiera spaść z pniaczka, kogut udziobać i tysiące innych rzeczy, których dawniej w ogóle nie widziałam i które były dla mnie normalne i bezpieczne.
Na szczęście nic się nikomu nie stało.
Lila z zainteresowaniem wszystkiego dotykała ale jak to dziecku, wszystko szybko się nudziło.
Tatuś zrobił dla niej piaskownicę na poczekaniu w dużej misce. I to jest piękne na wsi.
Wszystko można zorganizować z niczego.
Mieszkaliśmy u mojej mamy. Lila przez pierwsze dwa dni nic nie mówiła, bała się też podejść do babci. A na trzeci dzień już gadała po swojemu i chętnie też bawiła się z babcią.
Po powrocie do Anglii widzę zmiany w jej zachowaniu, niestety na gorsze. Za nami pierwsze wściekanie, co chce to musi dostać, inaczej jest wrzask. Bierze też buty do ręki i czeka pod drzwiami, żeby ją wypuścić. A w bloku to nie takie łatwe jak na wsi. Zanim wszystko spakuję to mija trochę czasu, no ale nie będę się wracać na ósme piętro kiedy czegoś zapomnę.
Może w żłobku ją troszkę przytemperują.
A może już dorasta i kształtuje się mały charakterek zbuntowanej dziewczynki.
Może też być zakłopotana, bo przez tydzień tyle się działo a teraz tylko mieszkanie i plac zabaw.
Jedno jest pewne, przede mną wyższy poziom w byciu mamą, czas buntu, tłumaczenia, wychowywania. Damy radę!


Komentarze

  1. Czyżby Lili podobna do babci ? ;) Ehhh.... tęsknię za wsią ... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba nie do tej babci. Ale do drugiej bardzo:)

      Usuń
  2. Natalio piekne zdjęcia z pobytu, jestes bardzo podobna do babci, a Lili do taty....widac że urlop sie udał....
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, chyba kilka lat temu nie zrobiłabym takich ujęć - punkt widzenia zmienia się:)

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia!
    Widać, że wypoczęliście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wypoczęłam i jestem happy:)

      Usuń
  4. Piekne mieliscie wakacje! Niby zadne dalekie, egzotyczne krainy, ale za to tak cieplo, domowo, rodzinnie... Taki spokoj bije z Waszych zdjec...

    Co do zachowania Lili, to moze to poczatek buntu dwulatka? ;) A moze teskni za babcia? A moze po prostu jest troszke zdezorientowana, bo w Polsce miala przestrzen do biegania, a tu, tak jak piszesz, nagle mieszkanko i nie da sie wyjsc na zewnatrz kiedy tylko sie zapragnie. Ja wlasnie ze wzgledu na dzieci najbardziej sie ciesze, ze mieszkamy w domku. Wystarczy ubrac buty, jeden krok i juz Potworki biegaja po ogrodzie! Nie mysleliscie o kupnie/wynajmie domku? W Anglii jest chyba sporo takich urokliwych domeczkow z wlasnym ogrodkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domeczki są tylko pieniędzy nie ma haha:)
      Ale tak, mamy w planach domek. Żeby plan wypalił jeszcze kilka lat musimy się pomęczyć:)

      Usuń
  5. Bardzo ładne zdjęcia! Polska wieś- raj na ziemi! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no takie określenia się nie spodziewałam:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Zobacz również