środa, 9 września 2015

Podział obowiązków w naszej famili

Zaczniemy od tego, że tych obowiązków nie jest tak dużo. Oboje wychowaliśmy się na wsi, tam oprócz domu było jeszcze podwórko do sprzątania, koszenie hektarów trawy i dużo pracy fizycznej. Także nasze małe mieszkanie to pestka do posprzątania.
Dwa pokoje, salon połączony z kuchnią i łazienka. Balkonu praktycznie nie używamy bo nie mam cierpliwości do gołębi a raczej ich odchodów. Więc dopóki nie założymy jakieś siatki nie ma sensu urządzać balkonu bo i tak zaraz gołębie go oznaczą. Mąż pracuje pięć dni w tygodniu a ja dwa.
Ja sprzątam mieszkanie, ścieram kurze, odkurzam, myję podłogi.
Piorę, wywieszam pranie a później prasuję i chowam do szaf.
Mąż czasami umyje okna.
Pomaga na bieżąco w utrzymaniu kuchni w czystości, tj mycie naczyń, ścieranie blatów, chowanie naczyń do szafek, mycie ekspresu do kawy i filtru do wody.

Nigdy nie byliśmy z mężem fanami wymyślnych śniadań więc nie muszę wstawać wcześniej i udawać żony idealnej czekającej na niego ze śniadaniem. On coś tam rano zje a ja później jem śniadanie z Lilką na spokojnie.

Mąż lubi gotować, nie jest to dla niego żaden problem, robi to bardzo chętnie. Czasami nawet mówi, że mogłabym podzielić się z Wami kilkoma przepisami. Ja też lubię gotować, więc robimy to na zmianę. Np. ja robię pyszny makaron z brokułami a mąż jest lepszy w kotletach mielonych.
Naczynia zmywamy też na zmianę albo co ostatnio zauważyłam, mąż zaczyna myć naczynia ale zostawia kilka dla mnie. Tak sobie wymyślił:) Nie bardzo to rozumiem bo jak ja myję, to nie odejdę dopóki zlew nie jest pusty.

Jeśli chodzi o Lilkę to ja ją przebieram, ubieram i kąpię. Tatuś jak trzeba to zmieni pieluchę ale dawniej robił to częściej. Za to do zabawy jest pierwszy. Wraca z pracy i jest cały dla Lilki. Siada na podłodze i bawią się razem cały wieczór. Na spacery chodzimy w trójkę albo ja z Lilką.  Tatuś chyba boi się wyjść tylko z Lilką. Kiedy Lila budzi się w nocy to też on pierwszy stoi na baczność i zaraz jest przy łóżeczku, głaszcze, pociesza i bierze na ręce gdy już nie ma innego ratunku. Ja jestem zdania, że trzeba chwilkę poczekać, może sama przestanie płakać. Często to się sprawdza.

Sprawy takie jak: coś powiesić, półkę czy obraz, naprawić kapiący kran, ułożyć panele, wymalować ściany itp. to mąż umie to wszystko zrobić. Kiedy mieliśmy ogródek to też zajmował się nim, lubił kosić trawę i dbać o krzewy.

Co nam z tego wyszło? Typowy stereotyp. Baba do sprzątania i garów a chłop udaje złotą rączkę, która potrzebna jest raz na rok. Nie no, żartuję, myślę, że nie jest tak źle. Ja sprzątam, on gotuje, czyli jakieś uzupełnienie jest. Lubię sprzątać nasze mieszkanie i wiem, że gdyby on posprzątał i tak musiałabym poprawić.

Lubię w nim to, że dba o czystość na bieżąco. Brudne ciuchy wkłada do kosza na brudy, nie rozrzuca skarpetek byle gdzie, buciki na półkę, kubek do zlewu, klapa opuszczona, łazienka po kąpieli posprzątana itp. Niby drobne sprawy ale dużo ułatwiają. I zawsze wynosi śmieci, nie muszę o tym przypominać:)

7 komentarzy:

  1. Anonimowy9/9/15

    Oo jestem jak najbardziej za przepisami ;) Mąż czyta Twojego bloga?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja także jestem za tym, żebyś dodała przepisy! :)
    Co do podziału wychodzi na to, że u nas jest prawie tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój mąż też gotuje, choć oczywiście nie zawsze, ale umie i ma do tego talent. Obowiązkami dzielimy się na co dzień. To najważniejsze, żeby móc sobie nawzajem pomagać i wymieniać się przy tych mniej przyjemnych czynnościach. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My mamy dom z ogrodem i niepisana umowe, ze ja zajmuje sie wnetrzem domu, a maz ogrodem. Wychodzi to jednak niezbyt sprawiedliwie, bo jego "zajmowanie sie" ogrodem polega na skoszeniu trawy latem raz na 3 tygodnie, a zima odsniezeniu jak spadnie snieg (zazwyczaj rowniez raz na 2-3 tyg.). Poza tym zajmuje sie ciezszymi pracami, jak np. ostatnie pomalowanie tarasu, czy naprawe pekniecia w podjezdzie. Natomiast sadzenie, podlewanie oraz pielegnacja roslin nalezy juz do mnie, a to wiadomo, codzienna robota. Poza tym ja sprzatam w domu, wstawiam i skladam pranie, zaladowuje i rozladowuje zmywarke, najczesciej ja karmie i oporzadzam dzieci, itd. Ale M. ich kapie, ja tylko asystuje. ;) A to wszystko rowniez jest do zrobienia codziennie. Najczesciej wiec ja wieczorem latam jak kot z pecherzem, probujac jako tako ogarnac dom, a malzonek grzebie w telefonie. ;) A pracujemy oboje na pelne etaty. Musze jednak oddac mezowi sprawiedliwosc, ze w 2/3 gotowanie nalezy do niego. Lubi to i niezle mu to wychodzi, chociaz jest kilka potraw, do ktorych ja mam lepsza reke. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy11/9/15

    mój mąż świetnie myje okna - lepiej ode mnie i nie wkurza go ta czynność tak jak mnie (ach ta walka ze smugami)
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój maż dobrze gotuje :)
    www.alexanderkowo.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas podobnie:) Myślę, że podobnie wygląda to w większości polskich rodzin - może jest to potwierdzenie stereotypu, ale ja uważam, że kobieta po prostu lepiej i sprawniej ogarnia dom i jest świetnie, jeśli mężczyzna pomaga jej w tym dbając na bieżąco o zmywanie czy odkładanie ubrań do szafy ;) Często taka pomoc-niepomoc okazuje się znacząca. No a jak przychodzi co do czego, to "złota rączka" męża jest niezastąpiona :) Pozdrawiam! meluszkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...