wtorek, 1 września 2015

Liliana chodzi plus smutne dziecko

Liliana skończyła czternaście miesięcy i zaczęła chodzić. Jest przekomicznie, nawiguje rączkami, łapie równowagę, ale daje radę. Chodzi, no chodzi!
Cieszymy się z tatą okropnie, bo to nasze dziecko od początku leniwe było. Siedzieć nie chciała, chodzić też nie. A teraz już trzyma poziom. A raczej pion:)


Ale jest jedna rzecz, która u Liliany się nie zmienia. Powaga. Nie uśmiecha się do ludzi i jest bardzo nieśmiała. Co oni się namęczą, w windzie czy sklepie. Hello bejbi i machają, robią śmieszne miny a potem przychodzi zwątpienie i aż mi się głupio robi. Łagodzę sytuację, mówię, że zmęczona i takie tam. 
Nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie, ale ostatnio tatuś wybrał się z nami na plac zabaw.
Liliana stała, trzymała go za rękę i jak zawsze obserwowała świat ze swoją ,,zadowoloną,, miną. 
Aż tu nagle jeden chłopiec mówi do drugiego: Zobacz jaką to bejbi ma minę! A drugi na to: Bo on jest zły. I ruszyło tatusia. Mówi do mnie: Idziemy stąd. Nie będą mi się z dziecka śmiać.
Ja mówię, że przecież nikt się nie śmieje. Ale dobra, poszliśmy. Później okazało się, że Lilianę coś brało, dostała kataru i pewnie była osłabiona już wcześniej. Ale jest coś takiego, że kiedy jesteśmy same na placu zabaw, to chodzi, gada, jest wesoła. A kiedy jest więcej osób stresuje się i nie wyda z siebie ani jednego dźwięku. I ta mina.

Ludzie lubią sami sobie tłumaczyć jej minę. Napiszę Wam co udało mi się do tej pory zapamiętać:
- ona wygląda jak nauczycielka,
- chyba się nie wyspała,
- o to pewnie ta pogoda, duszno dzisiaj,
- chyba się wstydzi,
- machanie na nią nie działa,
- wstrzymuje śmiech, ale dłużej już chyba nie można,
- o nie będę się dzisiaj odzywać,
- nie będę się dzisiaj uśmiechać,
- nie będę dzisiaj machać,
- o jaka grzeczna, i do mnie: ciesz się, żeby moje takie było...
- o warga jej się na nos zawinęła,
- może głodna.


Co ja o tym myślę?
Taka jest moja córka, woli być troszkę z boku a nie w centrum zainteresowania, nie podąża za tłumem. W domu i w żłobku jest całkiem inna. Wesoła i wszędzie jej pełno. Nie lubi obcych twarzy.
Potrzebuje kilku spotkań, żeby kogoś polubić. Nie widzę w tym nic złego. Po prostu ludzie, kiedy widzą dziecko oczekują uśmiechu i reakcji. Z Lilką mają utrudnione zadanie.


12 komentarzy:

  1. Ważne, że w domu, przy Was jest wesoła :) Nasz Synek w domu też jest "gaduła" a jak pojawią się jakieś nowe twarze to uciszają go skutecznie. potrzebuje czasu żeby się rozkręcić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo jest z Lilką:)

      Usuń
  2. Wiele dzieci tak ma - boją się lub po prostu nie lubią obcych osób. Potrzeba czasu. Mój syn swego czasu też się bał obcych-dorosłych, albo nawet takich dalszych cioć i wujków, których nie widywał często. Płakał itd. Były też różne komentarze. I co - wyrósł z tego i nawet tego nie pamięta, że tak własnie było. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, to pewnie i Lilka wyrośnie z tego i tylko rodzice będą wspominać nieśmiałą Lilę:)

      Usuń
  3. Anonimowy1/9/15

    Czy tez masz tak, ze czasami sa takie dni kiedy nic Ci się nie chce, na nic nie masz ochoty, wszystko wydaje się takie bezcelowe? Jezeli tak, to jak sobie z tym radzisz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że się lekko poirytowałam, czytając Twój wpis. Czy ludzie się nie oduczą komentować czyjegoś wyglądu? "Śliczna", "piekne włoski", "poważna"... Sorry, ale dziecko to nie przedmiot do oceniania, nie wiem, po co ludzie dzielą się z rodzicami swoimi przemyśleniami na temat ich dzieci. Każde ma inne usposobienie i myślenie stereotypem, że bobas ma się śmiać na każdą głupią minę, jest krzywdzące. Liliana najwyrażniej ma subtelniejsze poczucie humoru i nie każdy zasługuje na jej uśmiech. I dobrze, ma do tego prawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, bo na początku miałam te uwgi gdzieś ale teraz już mam tego dosyć i nie obiecuję, że kiedyś nie wybuchnę:)

      Usuń
  5. A co się ma śmiać do głupich idiotów na ulicy. Śmieje się do tych których lubi

    OdpowiedzUsuń
  6. Lila jest bardzo fajna i dobrze, ze ma dystans do ludzi czy dzieci! Moja Olga jest za bardzo towarzyska! Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej nigdy nie wiadomo co jej przyjdze do glowy!!
    Co do uwag to ja bym na nie wogóle nie zwracala uwagi !

    pozdrawiam

    ps. Gratulacje dla Lili, ze trzyma pion :) bedzie mogla Olga pobiegac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i do zobaczenia już niedługo:)

      Usuń
  7. Ludzie to maja pomysly, zeby dorabiac ideologie do miny malutkiego dziecka! :)

    Lilcia to fajna, madra dziewczynka! Moja Bi tez byla taka powazna, do nikogo sie nie usmiechala, nie szla na rece... Czasem az bylo mi glupio, bo ktos do niej zagadal, a ona sie rozplakala. ;) Ale kiedy podrosl Nik, docenilam charakter coreczki. Synek, to bylo calkowite przeciwienstwo: do kazdego sie usmiechal, obcym ludziom dawal reke, pozwalal sie wziac na raczki... A my bylismy z kolei przerazeni! Bo gdyby ktos chocby wyciagnal reke do Bi, ona by zaraz podniosla wrzask na cala okolice. A Nik z kazdym wyszedlby za raczke z np. sklepu... Na szczecie teraz jest starszy i nabral troche dystansu do obcych...

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna laleczka :) Ale nasz maluch to kompletne przeciwieństwo. Ten to śmieje się do każdego kto mu do wózka zajrzy. Zobaczymy jak będzie potem. A z tym "dorabianiem ideologii do małego dziecka", to przecież takie ludzkie. Nie widzę w tym nic irytującego. Jasne, że jak się słyszy w kółko to samo to może wkurzać w końcu ale, samo zachowanie jest przecież dla nas normalne. Ja po jakimś czasie robię się po prostu głucha na powtarzane w kółko te same komentarze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...