czwartek, 9 kwietnia 2015

Żłobek

Ten dzień nadchodzi nieubłaganie. Dzień naszej rozłąki. W poniedziałek Lili idzie do żłoba a ja do pracy. Zobaczę moją córeczkę dopiero o 16.30.  Dręczę P pytaniami, jak tam w pracy, czy zimno czy ciepło, co ubrać, co zabrać, w końcu nie było mnie tam dziesięć miesięcy. On się stara ale tego nie rozumie, bo wrócił do pracy po dwóch tygodniach tacierzyńskiego, czyli jak po zwykłym urlopie. Dla mnie to duże wydarzenie. Nie umiem też wyobrazić sobie dnia bez Liliany.
Trzeba to po prostu przeżyć i nie tuszować rzęs na wszelki wypadek.

Wczoraj byłam z Lilką w żłobku. Trójka bobasów i Pani Dona śpiewająca piosenki.
Izabela, William i Layla to nowe frendy Lilki. Lilce zaczęło tak serducho walić, że aż się przestraszyłam. I płakała. Chciała tylko u mnie siedzieć, nieruchomo na kolanach.
Will miał śpika po kolana, Izabela kaszlała tak, że gruźlik by się nie powstydził a Layla co chwilę płakała,
I w głowie rodziły się matczyne scenariusze: Tydzień minie, może dwa i Lilka będzie chora, a przecież taka zdrowiutka jest od początku.
Layla została zamknięta w pokoju z łóżeczkami na drzemkę. A ja dalej słyszę jej płacz. Dona nic, śpiewa piosenki, za 10 minut ją ruszyło, weszła - wyszła, Layla za chwilę znowu daje koncert. No cóż, dzieci płaczą. W końcu zasnęła.
Chyba domyślacie się kolejnego scenariusza w mojej głowie? Wydzierająca się w niebogłosy Lilka a ratunku brak.
Chcę być twarda i powtarzam sobie, że wcześniej zacznie chodzić do żłobka to więcej się nauczy, pozna nowe osoby i będzie bardziej otwarta na ludzi. Do tego zabawy, nauka i kontakt z dzieciakami.

Jutro zostawiam ją na dwie godziny, ciekawe jak to zniesie.

P.S Dziękuję Wam za pomocne komentarze pod poprzednim postem, na razie śpię z Lilką, w końcu tyle stresów przeżywa, ciągle coś się dzieje. Powodem pobudek jest przewracanie się na brzuch, wtedy nie wie co robić i płacze. Biorę ją wtedy do siebie, a nad ranem przenoszę do łóżeczka i budzi się w swoim pokoiku.

Mam na sobie:
Bluza i trampki New Look
Skórka H&M
Spodnie Next
Szal - no name, charity shop 


9 komentarzy:

  1. Trzymam za Was kciuki z całych sił ! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Musisz być dobrej myśli, chociaż wiem że bardzo Ci cięzko. Zarazem podziwiam, bo ja nie potrafiłabym posłać córci do żłobka. Ale cóż, czasem trzeba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciężko, najgorszy będzie ten pierwszy dzień bez niej:(

      Usuń
  3. Rozłąki z dzieckiem to problem nasz, Mam.
    Ale wiem o czym mówisz, Tosia miała 3 lata jak poszła do przedszkola, a i tak przeżywałam to mocno. Z czasem będzie tylko lepiej.
    Lila jest mała, więc rozumiem Cię jeszcze bardziej. Ale musi być dobrze!
    Co do chorób - niestety musisz się z tym bardzo liczyć!
    Daj znać jak poszło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam znać, w końcu o tym ten blog:)
      Początki będą trudne ale jestem dobrej myśli:)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki, żeby Lilka szybko zaklimatyzowała się w złobku, choć doskonale rozumiem Twój strach. Ja nie potrafię sobie wyobrazić nawet u rodziny zostawić małej na godzinę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki! Musisz być dobrej myśli :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Doskonale rozumiem Twoje obawy, bo sama wracalam do pracy po urodzeniu dzieci i to bardzo, baaardzo szybko. Moje maluchy mialy 12 tygodni, kiedy musialam sie z nimi pozegnac...
    Ja ryczalam nad kolyska (moje dzieci zostawaly z tata i spaly jak wychodzilam) przed wyjsciem i nie moglam sie zmusic do odejscia. :D Pociesze jednak, ze jak tylko przekroczylam prog firmy, otoczyli mnie ludzie oraz sprawy do nadgonienia i dzien zlecial niewiadomo kiedy. A nastepny byl juz znacznie latwiejszy.
    Buziaki, dacie rade! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...