środa, 15 kwietnia 2015

Pierwszy dzień w żłobku

To nie jest łatwe, zostawić swoje maleństwo na cały dzień w żłobku. A Lilka jakby czuła bo już wieczorem była rozpalona, spała ładnie ale po przebudzeniu była jakaś nieswoja. Wiedziała, że coś się szykuje. Oddanie jej obcej Pani w przedszkolu było cholernie trudne, a za sekundę Lila już płakała i znikła za innymi drzwiami. Odwrót na pięcie i do pracy. Łzy w oczach a za chwilę na policzkach. Przecież ona jeszcze za malutka, ona chce do mamy a ja do niej. Kurde czemu człowiek jest taki wrażliwy. Angielki takie nie są. są twardsze. A ze mnie takie miękkie kluchy.
W pracy wytrwałam, było fajnie, wygadałam się i uśmiałam. Zleciało.
Przyszłam po Lilkę, Pani kazała chwilę poczekać. Ktoś bardzo płakał. Poznałam.
To moja Lila, Czemu ona tak płacze?
Jedno dziecko wychodzi, drugie, trzecie a Lilka płacze tam gdzieś za drzwiami.
W końcu przyszła Dona z Lilą na rękach. Jak ją zobaczyłam to ledwo się powstrzymałam od płaczu. Cała opuchnięta, z wypiekami. Nawet się nie uśmiechnęła na mój widok. Nic. Zero reakcji.
Pytam jak było? (wcześniej dzwoniłam dwa razy ale dalej jestem ciekawa)
Dona, że było kilka łez ( heh to już wiem) ale też bawiła się i spędziła miło swój pierwszy dzień w przedszkolu.
Dużo jadła, mało spała (inne dziecko ją obudziło). Ok.
W samochodzie zasnęła.
Płakałam jak bóbr. Jednak nie jestem twarda.
Może z czasem wszystko się ułoży, ale potrzeba tego czasu dużo.
Wieczorem w domu ładnie się bawiła i była wesoła.
Może trafiłam na zły moment, że ją taką zastałam. Ale bolało...
Jutro powtórka a mama chora, z nosa leci i nic nie widzę, taki mam katar.
Ale przecież katar to nie choroba:)

11 komentarzy:

  1. Wyobrażam sobie jakie to musiało być dla Ciebie trudne. Lilka jednak z pewnością polubi nowe miejsce, polubi dzieci i zabawę poza domem.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas na razie żłobek to odległa wizja, ale ja już teraz drżę ze strachu na samą myśl o nim... Też na pewno będę ryczeć jak bóbr. I nie wiem czy uda mi się dojechać do pracy :S Jakie to życie do dupy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam żadnego doświadczenia w tej kwestii, ale po tym poście wiem, że musi to być strasznie trudne...
    Trzymajcie się dziewczynki !

    OdpowiedzUsuń
  4. W gardle mnie ściska jak czytam, wierzę, że było cholernie ciężko....
    ech.... my matki jesteśmy miękkie... Bo to NASZE maluchy. To my znosiłyśmy trudy ciąży, rodziły w bólach...
    Powodzenia w kolejnych dniach!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wierzę że było Ci przykro, ja czytając Twój wpis trzęsłam bródką...
    oby się wszystko ułożyło! oby jak najszybciej! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy pomoge, ale gdyby moja Olga byla zaplakana i miala spuchniete oczka i byla nieswoja to chyba bym pekla i poczekala do momentu kiedy skonczy roczek. A dopiero pozniej bym dala do zlobka. Nie na dlugo, zaczelabym od 2 godzin, a poznej na dluzej. Ja mam to szczescie, ze mój maz pracuje na popoludnie a ja moge znalezc cos na rano, choc tez myslimy zeby sie przyzwyczajala do bycia z dziecmi. Slyszalas moze o child minder? Zobacz, moze to bylaby lepsza opcja.
    A jezeli nie mozesz poczekac do roku, to niestety mala musi sie przyzwyczaic, daj znac jaki bedzie nastepny dzien!

    OdpowiedzUsuń
  7. Łapie za serducho. Moja najstarsza córka w wieku 3 lat poszła do przedszkola, płakała caly pobyt w nim ( 4godziny) kiedy przychodziłam po nią kładlła sie na podłodze krzyczała i płakała. W domu nic nie mogłam zrobić, pilnowała mnie na każdym kroku. Do przedszkola chodziła tydzień.

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedna, mala slicznotka... I biedna mama...

    Wiem jak Ci ciezko. Kiedy Bi miala 14 miesiecy musielismy oddac ja do zlobka. Tylko na 3 tygodnie, ale nie bylo wyjscia. To bylo straszne. Przez te 3 tygodnie tez za kazdym razem jak po nia przychodzilam, byla cala zaplakana. Nauczycielka twierdzila, ze troche placze, a troche sie bawi, a ja widzialam po jej buzi, ze musiala plakac wiekszosc dnia, taka byla zapuchnieta. W ogole z kilku powodow tamten zlobek okazal sie kompletna pomylka... W koncu moglismy ja wypisac. Niecale 3 miesiace pozniej oddalismy ja do opiekunki, ktora zajmuje sie dziecmi prywatnie u siebie w domu. To byla pani z polecenia i okazala sie strzalem w 10! Przez jakis tydzien - dwa Bi plakala przy oddawaniu, ale przy odbieraniu byla juz usmiechnieta i wesola. Od razu bylo widac, ze jej tam dobrze. Moje dzieci chodza do tej pani do dzis. :)

    Zycze duzo sily! Poczatki sa trudne, ale Lilianka w koncu przywyknie! Takie malenstwa szybko sie przyzwyczajaja do zmian. Chyba latwiej niz przedszkolaki. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. współczuję ci tego nie chciałabym być w twojej skórze i nie zazdroszczę sytuacji kiedy takiego malucha trzeba oddawać do żłoba.....ale pomalu bedzie coraz lepiej. te poczeatki bwają bardzi ciężkie. ale traumy mieć nie będzie - nawet nie bedzie pamiętać tego okresu;) ja też bylam oddana do żłobka w tym wieku i nawet tego nie pamięam.....z opowieści mojej mamy to ona reagowała dokładnie tak samo jak ty. ten pierwszy dzień kiedy mnie oddała ponć nie płakałam ale spojrzałam na nią jakoś tak z wyrzutem...że ona do dziś chć już jest babcią pamięta ten wzrok i płakała całą drogę do pracy po tym jak za mną drzwi się zamnkęły. niestety.....trzeba do przetrwac.

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczna mała kobietka :) A Ty mamuśka dasz radę !

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytam to i zaraz się poplacze. Trzymam kciuki za Was.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...