wtorek, 21 kwietnia 2015

Praca a chore dziecko

Bycie rodzicem nie jest łatwe, a bycie pracującym rodzicem jest jeszcze trudniejsze. I nie dziwię się, że nie chcą przyjmować młodych mam. Weźmy mój przykład: byłam w pracy dwa dni po macierzyńskim i już dzwonię, że nie przyjdę dzisiaj bo dziecko mam chore.
No nie moja wina, ok. Ale taki pracodawca nie może już na mnie liczyć.
Chwała Panie, że pracowałam w tej firmie już siedem lat i mają do mnie zaufanie. 
Chwała Panie, że mąż też tam pracuje i przywiezie mi pracę do domu, więc odrobię:)
Jak ją zrobię przy Lilce? I don't know.
Sytucja wyglądałaby o niebo lepiej, gdyby w pobliżu była babcia. Taka, która chce opiekować się wnukami i ma dla nich czas w nocy o północy. Niestety tak nigdy się nie stanie, więc musimy radzić sobie sami.
Nie będzie łatwo ale  poradzimy sobie, jak zawsze.
A dzisiaj 50 funtów za przedszkole poszło się golić, bo w Anglii płacisz nawet jeśli Twojego dziecka w przedszkolu nie ma, płacisz kiedy chore, płacisz, kiedy jedziesz na wakacje i płacisz za święta, kiedy przedszkole jest zamknięte. Very nice:) Nic tylko otwierać przedszkole, zyski gwarantowane!
A jak nasze zdrowie? Ja powoli rozpoznaje zapachy i smaki, czyli trochę lepiej.
Lilianka żywsza, ale nie chce pić ani jeść. O jedzenie się nie martwię, pewnie pozmieniały jej się smaki ale trudno mi wcisnąć w nią płyny. Czasami ratuje mnie strzykawka (wstrzykuję Lilce po troszku do buzi).

Nie mam chwilowo nowych zdjęć, obiecuję nadrobić!
A rok temu o tej porze:
Tęskinicie czasami za brzuchem? Ja tak:)



6 komentarzy:

  1. Nie martw się, łączę się w bólu.
    Dokładnie miesiąc temu byłam na opiece na Tosię.
    Dziś w nocy 39...
    Siąść i płakać :(
    Babcia z Dziadkiem to jedyna deska ratunku, ale oni też mają plany, których od ręki rzucić nie mogą...
    Dlatego - by w pracy głupio to nie wyglądało - łatam opiekę nad Tosią, łatam i sił już brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, właśnie wkurza mnie to, że nie mamy innego wyjścia, tylko zostać z dzieckiem w domu. Dziecko jest najważniejsze.
      Ja zawsze byłam takim solidnym pracownikiem, nigdy nie brałam zwolnienia, może dwa razy się zdarzyło w ciągu siedmiu lat.
      Dlatego to nowość dla mnie.
      A z dziadkami to wiem, że nawet jeśli są na miejscu to nie zawsze pomagają. Zależy jak się trafi:)
      Życzę dużo sił i wytrwałości:)

      Usuń
  2. Mi też czasem brakuje kogoś tutaj. Jestem z mężem sama, nie licząc dwóch jego kuzynów, którym nie jestem w stanie oddać pod opiekę Nadii. A nawet dla samej siebie chciałabym choć raz na jakiś czas pójść na siłownię, basen.
    Trzymam kciuki, żeby u Was było tylko lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem dokładnie co czujesz. Musimy radzić sobie same na tej emigracji.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Oj tak....myślałam,że jak Oliwka będzie z nami to będzie"lżej", a tu niespodzianka, lźej było z brzuchem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z brzuchem były marzenia, a teraz jest prawdziwe życie:)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...