Samolotem z niemowlakiem.

Od początku:
-Wyszliśmy z domu o 6.45 na autobus. ok 5 minut drogi, lało, Lili była w nosidełku na mnie a ja jeszcze trzymałam parasol, mąż niósł walizki.
- w autobusie mleczko i drzemka,
- na lotnisku Lili na rękach, odprawa odbyła się dosyć sprawnie. Mięliśmy osobną torbę na jedzenie dla małej a w niej: mleko w proszku w pojemniku, dwie butelki z wodą, w razie potrzeby wystarczyło dodać mleko wymieszać i gotowe, i dwa mleczka w kartoniku. Pan przy odprawie wszystko sprawdził, miał takie specjalne urządzenie, wkładał pojedynczo i testował. Wszystko na zielono więc można było iść dalej.
- mięliśmy bilety z pierszeństwem (polecam) więc też poszło szybko ale Lili była głodna więc jeszcze musiałam ją karmić w kolejce,
- w samolocie zasnęła przy starcie i spała ok 40 minut,
- obudziła się bardzo niezadowolona, nic nie pomagało, nuda samolotowa, popatrzyła gdzie się da ale było jej mało no i się zaczęło, płacz i płacz. Pani obok pyta: Ona ma kolki? Ja na to: W domu nie ma. Pan za nami podsumował: To będzie długa podróż...
- dostała więcej mleka, zwrócila trochę na mamusię i wkońcu zasnęła. Lądowanie przespała. Mamie bardzo chciało się sikać ale wolałam jej nie ruszać bo uszy ma się tylko jedne.
- po wylądowaniu było już lepiej, w samochodzie mała drzemka i dotarliśmy do celu ok 17.


Co warto mieć ze sobą w podróży z niemowlakiem?
- dużo mleka, nawet w proszku bo przegotowaną wodę zawsze się załatwi, można też wlać wodę do butelek już w domu ( nigdy nie używaliśmy podgrzewacza, Lili pije mleko w pokojowej temperaturze)
- przynajmniej dwie czyste butelki, ( oczywiście, jeśli karmimy piersią to te punkty nas nie dotyczą)
- pieluchy ( ilość zależy od czasu podróży)
- mała poduszka typu Jasiek, wygoda dla mamy i dziecka podczas spania,
- chusteczki nawilżane,
- pieluszka tetrowa,
- zabawka
- dużo sił i cierpliwości, pewnie zależy od lini ale w Ryanair nie przysługuje miejsce dla dziecka, płaci się 40 funtów i dostajesz jedynie pas, żeby przypiąć dziecko do siebie. Można wziąć wózek ale tylko spacerówkę, za fotelik czy gondolę chyba się dopłaca ( tak słyszałam, ale nie jestem pewna). Można zobaczyć na Youtube albo dopytać jak zapiąć dodatkowy pas, ja zapięłam źle i Lili dostała stresu! przy przepinaniu.

Podróż powrotna była o niebo lepsza, Lili była jak aniołek. Mama też jakaś bardziej wyluzowana. Musięliśmy skorzystać z przebieraka w samolocie i było naprawdę ok. Lili spodobało się, że wkońcu może poleżeć w spokoju i w innym miejscu. 

Podsumowanie:
Nie było tak źle, ale taka podróż jest męcząca i dla dziecka i dla rodziców. Podziwiam mamy, które radzą sobie same, bez męża czy babci. 

Komentarze

  1. Ostatnio miałam tą wątpliwą przyjemność lecieć z synem sama właśnie Ryanair i szczerze mówiąc spodziewałam się, że będzie gorzej, ale na szczeście większość lotu M. przespał, na końcówce lotu trochę pomarudził, ale sama przeprawa przez lotnisko samemu z dzieckiem nie należy do najłatwiejszych. Najbardziej przeszkadza mi włąśnie brak dodatkowego miejsca dla dziecka i straszny ścisk, jako że M. jest bardzo aktywnym dzieckiem i nie lubi zbyt długo siedzieć w jednym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam taką jedną podróż gdzie na moje nieszczęście siedziałm dosłownie za matką z dzieckiem i całe trzy godziny płakało- i io tak strasznie że pomimo muzyki lecącej ze słuchawek czułam wibrację w uszach :D To była masakara! Przeklinałam to dziecko i jego mamę w myślach. Oczywiście nic nie mówiłam bo wiem że dla tej kobiety to był nie mniejszy dyskomfort. Teraz jak będę mamą to już w ogóle jestem w stanie się wczuć w tę biedną kobietę :D I sama chcę podróżować z dzieckiem. Też jestem ciekawa jak to będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tak samo, zawsze przy wchodzeniu do samolotu mówiłam do P : Byle daleko od dzieci.
      Heh wszystko się zmieniło, teraz się cieszę, jak któreś płacze głośniej od Lili:)

      Usuń
  3. Nas też czeka podróż samolotem z końcem listopada. Sam lot potrwa 2 godziny. Mam nadzieję że Alicja zaśnie przy starcie i jakoś to będzie.... ale mam stracha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmisz piersią także luz, przytulisz i będzie spokój:)

      Usuń
  4. Wlasnie, ja tez podziwiam mamy które same lataja z dziecmi! jak teraz wybieralismy sie do polski to ja mialam leciec sama z mala, no ale jakos tak wyszlo ze polecielismy wszyscy raazem. I dobrze bo lot byl straszny, mala plakala bo inne dziecko plakalo, zrobila kupke i trzeba bylo cala ja przebrac w samolocie!! tej malutkiej kabinie, porazka. Na szczescie lot powrotny byl duzo spokojniejszy :)

    Duzo sil i cierpliwosc to dwie dobre cechy przy dziecku :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Zobacz również