wtorek, 15 lipca 2014

To nasz mężczyzna

Już w dzień porodu bardzo mnie zaskoczył, bardzo mnie wspierał, masował plecy, podawał wodę, robił okłady, wycierał pot z czoła, pozwalał na sobie wisieć przez dobrych kilka godzin i najważniejsze powtarzał, że dam darę, że super mi idzie, że już blisko i że kocha... Bez niego nie poradziłabym sobie.
Po porodzie był przy nas, płakał ze szczęścia. Po wyjściu ze szpitala, już w domu był bardzo ze mnie dumny, że urodziłam, że karmię piersią. Jak zaczęły się problemy z karmieniem, był zagubiony, ale dalej mnie wspierał, mówił, że nieważne jak będziemy kamić, czy piersią czy butelką, najważniejsze jest zdrowie dziecka. Po trzech nieprzespanych nocach widziałam tą ulgę na jego twarzy jak powiedziałam, że robimy butelkę. Pobiegł do sklepu po sterylizator i więcej butelek. I od tej pory jest naszym bottle menem:) myje, wyparza, robi mleczko. Nieważne, która godzina. Oczywiście chodzi do pracy od pon do piątku ale o 17 już jest w domu, przygotowuje obiad a ja karmię Lili. Później jemy i P zmywa naczynia a ja usypiam córeczkę albo odwrotnie. Oboje też lubią kąpiele i spacery. W nocy bardzo mi pomaga. Jak Lili się wierci, pyta, czy już robić mleko, wstaje, robi i mi podaje.
Jak namoczę pranie, on je wypłucze i rozwiesi ( robię tak tylko czasami jak mam malutko rzeczy do prania). W niedziele wieczorem prasuje sobie ubrania do pracy, tak, żeby miał na cały tydzień. Lubi nosić i lulać Lilianę ale mówię, żeby tego za często nie robił, bo potem ja będę musiała.

Od pojawienia się naszego skarba na świecie minęło trzy tygodnie, każdy tydzień był inny, każdy kolejny lepszy, łatwiejszy ale wszystkie były piękne i wyjatkowe. Dały mi zrozumieć, że tworzymy naprawdę fajną rodzinę, szanujacą się wzajemnie i wspierającą.
Dziękujemy Ci tatusiu, że tak opiekujesz się swoimi dziewczynami. Kochamy Cię...



7 komentarzy:

  1. Pięknie :)
    Koniecznie mu pokaż co napisałaś :) To ważne, żeby wiedział. Choć pewnie nie raz mu to mówisz :)
    U nas jest podobnie i naprawdę nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej.
    Czasami zdarzają się "Tatusiowie", którzy mają w nosie i Mamę i dzieciątko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że mamy to szczęście.

      Usuń
  2. Mój mąż też bardzo pomaga, mogę na niego liczyć, a to ogromnie ważne. :)
    pozdrowienia dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ważne, szczególnie jak już ma się rodzinę, obowiązki.

      Usuń
  3. Facet na medal :) Pozdrowienia dla całej trójeczki :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytając Twoj post jakbym czytała sama siebie i o nas ;) ja jestem Mama 10 tyg Szkraba tez rodziłam w UK i wiem co przeżywałas. Tez nie karmie piersią i wiesz ze na początku bardzo to przeżywałam ale chyba bardziej kiedy mój Maluszek płakał godzinę gdy miał kolkę to było gorsze. Mi sie wydawało ze mleko jest a on zwyczajnie sie zapowietrzal nie miej wyrzutów ze nie karmisz... Najważniejsze ze Twoja córeczka jest zdrowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama i nie tylko ja mam takie problemy. Niby nie mam wyrzutów, ale jak na każdym kroku pytają a karmisz piersią? i jak odpowiadam, że nie to te miny bardzo dołują, tak jakbym robiła krzywdę dziecku a przecież nie robię, odkąd jest butelka Lili się najada i jest happy:)
      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...