Po porodzie w UK i o karmieniu

Malutką podali mi na piersi zaraz po porodzie, pierwszy kontakt skin to skin, cudowne uczucie, ból minął i wszystko dokoła przestało istnieć. Mogłam ją tak trzymać i trzymać, P klęczał obok i płakał ze szczęścia.
Dostałam zastrzyk żeby szybciutko urodzić łożysko. Poprosiłam P, żeby wyszedł bo to takie brzydkie. No i położna mówi żebym kaszlnęła i łożysko wyszło, jej jaka ulga dobre 3 kg takiej wątróbki:) Zobacz Natalia jak jesteś już szczupła nie to co angielskie dziewczyny ( na dole leżały podobno po 100 kg - 110 kg) mówi położna. Wrócił P, wjechała waga na kółkach i zważyli Lilianę 2.940kg, nie taka mała jak na mnie. Wszyscy się zdziwili, że aż tyle. Zresztą wiecie jak to było z tym brzuchem, a okazało się, że mało wód i dużo bobasa:) Dostała 10 punktów. I znowu mogliśmy sobie leżeć. Ja chciałam się umyć, leżałam w tej krwi, rozcięta, ale z Nią:) I tak minęły chyba 2 godziny, wypiłam herbatę, zjadłam tosty z dżemem, położne mi dogadzały. Liliana została z tatusiem a ja poszłam na szycie. Niezbyt komfortowo ale jak fajnie było położyć się na plecach i nie czuć bólu. Szycie trwało ok 40 minut, kobitka się starała:)
Jak wróciłam pierwsze przystawianie do piersi, Ona tego nie cierpi, pomyślałam, nic nie chciała ssać. One na to, że to normalne.
Wzięłam prysznic, P pojechał do domu ok 23 a my zostałyśmy na noc obok siebie, mamusia z córeczką. W nocy też nie chciała jeść. Tzn chciała ale nie mogła się przyssać. Nie mogłam na to patrzeć. Miałam taki przycisk, jakby się coś działo. Więc przycisłam i mówię, że Ona nie jadła już tak długo, one na to, że to nic, widocznie tyle potrzebuje.
Rano ok 11 przyszedł doktor, sprawdził czy dzieciątko zdrowe, oczka i słuch i wszystko było ok. Dostała zastrzyk witaminy K. Potem obiadek i do domu. Pierwsza podróż samochodem. Na drugi dzień wizyta położnej. Standardowe pytania ile pieluszek zużywam i jak karmienie. Nie było najlepiej ale one, że to normalne i żeby się nie poddawać.
Na następny dzień ważenie, straciła ok 200 gramów. noce były koszmarne, przystawianie trwało wieki a jak już się udało to possała dwa razy i zasypiała. To tak bolało, ten mój trud i wysiłek a Ona taka nieszczęśliwa i głodna, spała bardzo długo, ja cała w strachu, nerwach, nie umiem nakarmić własnego dziecka, nie umiem jej uszczęśliwić. P też się denerwował, brakowało mi tak strasznie mamy. Wkońcu zadzwoniłam do poradni laktacyjnej, przyszła Pani, zobaczyła co Liliana wyprawia przy przystawianiu, próbowała nam pomóc, ale w końcu stwierdziła, że ma ciasny języczek i nie da rady ssać piersi, ja w płacz. Mówi, że można to operacyjnie naprawić, przeciąć po prostu i wtedy będę mogła karmić piersią. Ale ja nie będę jej krzywdzić tylko po to. Popatrzyła na Lili, miała suche usteczka, nie robiła siusiu ani kupki, decyzja była natychmiastowa, robimy butelkę. P został wysłany do sklepu. Za pierwszym razem wypiła tylko 30 ml a dzisiaj wypija już po 90ml. Ja odżyłam, wiem co mam robić, wiem, że dziecko jest najedzone i szczęśliwe, mniej płacze, sama budzi się na jedzonko i tak jest dobrze. Żółtaczka też odpuściła i Maleńka jest różowa:) Jak to mówią, życie pisze różne scenariusze, nie da się wszystkiego zaplanować zwłaszcza z dzieckiem. Bolało i dalej boli, ale najważniejsze, że  z Lilianą już wszystko dobrze.
Dzisiaj waży już prawie tyle co przy porodzie. Kochanie moje.







Komentarze

  1. Anonimowy2/7/14

    Kochana a co z Twoim pokarmem? Bralas jakies tabletki na zanik pokarmu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie brałam żadnych tabletek, tutaj chyba nawet nie ma takich. Pomęczyłam się dwa - trzy dni, ubierałam ciasny stanik i okładałam kapustą. Bolało ale odpuściło wkońcu. Na szczęście obeszło się bez zatkanych kanalików i zapalenia.

      Usuń
    2. Anonimowy3/7/14

      I pokarm zniknął??? Przepraszam, ale Pytam jako przyszła mama....

      Usuń
    3. Jako przyszła mama myśl pozytywnie, napewno będziesz chciała karmić piersią i nie przydarzy Ci się to co mi:(
      Szukałam informacjii na ten temat i niemogłam znaleźć, ale angielskie położne doradziły mi nie ruszać piersi, ścisnąć stanikiem i czekać 2- 3 dni. I miały rację. Wczoraj nacisłam pod prysznicem i nic nie leciało. Ale wiem, że niektórym kobietom pokarm ,,nieruszany,, utrzymuje się do dwóch tygodni albo dłużej.

      Usuń
  2. Anonimowy2/7/14

    Czy byliscie na sesji z coreczka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byliśmy, ja się troszkę bawiłam w fotografa. Ale myślimy o sesji w przyszłym tygodniu. Strasznie drogie takie luksusy.

      Usuń
  3. Lili ważyła dokładnie tyle samo :)
    Pięknie wyglądacie :) Kochana kwitniesz jako Mamusia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I imiona naszych perełek też mamy podobne:)

      Dziękuję:)

      Usuń
  4. Szkoda, że Ci się nie udało z karmieniem. Nie wiem, czy to taki zwyczaj w Anglii, ale ja rodziłam w Polsce, choć na co dzień mieszkam w Niemczech i położna od razu po porodzie mnie zszyła, a zaraz potem dostałam synka i od razu pomogła mi przystawić go do piersi. On ssał non stop przez 2 godziny, potem było trudniej bo nie umiał się przysysać i stracił dużo na wadze, przez co dłużej musiałam zostać w szpitalu (4 dni) i dokarmiać go mlekiem modyfikowanym, też dużo spał i nie mogłam dobudzić go na karmienie. Położne wmawiały mi, że mam mało pokarmu, ale wiem że to nie prawda, bo po odciągnięciu laktatorem było go naprawdę dużo. Byłam strasznie wściekła, że musiałam zostać dłużej w szpitalu, ale w końcu trafiła się położna, która nauczyła mnie przystawiać odpowiednio synka do piersi i potem było już tylko lepiej. Synek ma 8 m-cy i nadal karmię go piersią. A nie próbowałaś odciągać swojego mleka laktatorem, żeby choć trochę podać córeczce z butelki, żeby dostała od Ciebie trochę tych przeciwciał? Wiem jak to jest ciężko, kiedy dziecko nie potrafi się przyssać, ale może chociaż z butli popiłaby trochę Twojego? Nie mówię, że mm to zło, bo moja mama karmiła mnie mm i można powiedzieć, że jestem okazem zdrowia, ale podobno na początku mleko zawiera dużo ważnych składników.
    Wiem jak to jest ciężko mieszkać z dala od rodziny, ja pierwsze 3 m-ce spędziłam w Polsce u mojej mamy i chyba bez niej nie dałabym rady. Trzymaj się cieplutko, masz śliczną córeczkę.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym szyciem też mi nie pasowało, bo chciałam wziąć prysznic i przebrać się a tak musiałam czekać. Mi tylko jedna położna umiała pomóc z przystawianiem, była bardzo cierpliwa. Ale rano przyszła inna zmiana no i trafiła mi się położna z tipsami i solarą, powtarzająca tylko, że to normalne, że Mała nie chce ssać.
      Ja miałam mało pokarmu, odciągnięcie paru kropel przy nawale pokarmu w ok 4 dniu zajęło mi 30 minut.

      Siara - to prawdziwy koncentrat mleka i bomba składników odżywczych, jaką dziecko dostaje tylko raz w życiu. Noworodek może z niej skorzystać zaledwie przez kilkanaście godzin.
      Zawiera większe ilości białek niż mleko dojrzałe, przeciwciała odpornościowe, czyli taka pierwsza szczepionka od matki.
      prostaglandyny - hormony, które nie są trawione przez żołądek noworodka, a osiadają na nim i na innych organach, by je chronić;
      mniej węglowodanów oraz tłuszczów niż mleko dojrzałe;
      bogaty zestaw soli mineralnych, witaminy A, sodu i chlorków.

      Karmiłam trzy dni i jestem pewna, że moja maleńka dostała właśnie to co opisałam wyżej. Taki zestaw będzie ją chronił przez całe życie.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. To chociaż tyle, że udało Ci się przez te kilka dni. Dobrze, że szybko udało Ci się znaleźć odpowiednią osobę, która Ci pomogła.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Serdecznie gratuluję córeczki! Obydwie wyglądacie przepięknie :) Czytałam to wszystko z zapartym tchem, dobrze wiedzieć, co może mnie czekać... Podjęłaś bardzo dobrą decyzję, niepotrzebnie sprawiliby ból maleństwu ;(
    Pozdrawiam ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, ze nie mozesz karmic ... a nie próbowalas walczyc zeby karmi piersia? tak wogóle pierwsze slysze, ze malenstwo ma ciasny jezyczek. A mówila cos wiecej na ten temat pani z poradni?
    Przepiekne zdjecia!! jak chcesz zdjecia moge Ci zrobic :) tylko jak widze sama dobre zdjecia robisz !! Malutka jest bardzo fotogeniczna:)

    ps. robisz cos z wlosami,ze masz takie ladne? ja juz nie moge patrzec na swoje, niby mi wszyscy mówia ze mam grube i ladne, ale mi strasznie wypadaja...ehh

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia, cudowne :) Gratuluję Córci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne maleństwo i piękne zdjęcia, które staną się wspaniałą pamiątką. Moja córeczka jeszcze mniej ważyła, bo 2780 a w szpitalu spadła jej waga ma 2500 ale dostała glukozę i szybko waga zaczęła rosnąć. W Polsce nie wypuszczają ze szpitala dopóki waga nie idzie w górę.
    Pięknie, kwitnąco wyglądasz po porodzie:) pozazdrościć. Ja wyglądałam okropnie. Wycieńczona, zmarnowana. Moje zdjęcia nie są takie urocze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy12/11/14

    Wygląda na to, że malutka miała tzw tongue tie czyli przyrośnięty języczek. Tutaj bardzo szybko to usuwają i na pewno byś jej tym nie skrzywdziła. Szkoda, że się nie udało. Znam ten ból jak dziecko nie umie się przyssać. Dopiero trafiłam na Twojego bloga . Pozdrawiam, Sylwia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze. Anonimy proszę się podpisywać.

Zobacz również